piątek, 7 sierpnia 2015

Gena Showalter - Alicja królowa zombi

Gena Showalter - Alicja królowa zombi

"Mam plan. Tym razem unicestwimy zombi raz na zawsze. Zegną przede mną kark, uznają moją władzę. To ja będę królową ich martwych serc.
Przeżyłam koszmar, ale przetrwałam. Naiwnie założyłam, że teraz poznam, czym są szczęście i miłość. Straciłam czujność, a wtedy okazało się, że niektórzy ludzie są gorsi niż zombi. Czas rozpocząć ostateczną rozgrywkę. To będzie bitwa o wszystko, co kocham. Jeśli będę musiała poświęcić życie – nie zawaham się ani sekundy."

Lubię czekać na ciąg dalszy zapowiadanych trylogii. Najnormalniej w świecie sprawia mi przyjemność ponowne spotkania z dobrze znanymi postaciami i raz jeszcze przeżyć z nimi nie lada przygody. "Alicja w Krainie Zombi" pojawiła się w moim życiu we właściwym momencie, dzięki czemu spodobała mi się jej lekkość i oryginalność spojrzenia na zombi. "Alicja i Lustro Zombi" też było miłą lekturą, choć według mnie nie dorównywało swojej poprzedniczce. A co mogę powiedzieć o "Alicji Królowej Zombi"?

Dawno już nie nudziłam się przy jakiejś młodzieżówce. A tutaj niestety co i raz ziewałam. Przeszkadzały mi przede wszystkim myśli Alicji, która nie przejmowała się niczym innym, jak swoim chłopakiem oraz tym, jaki jest umięśniony, seksowny i przewspaniały. I tak - żebym, broń Boże, o tym nie zapomniała - autorka przypominała mi o tym co kilka stron. Przez to wszystko odbiór powieści stał się niezwykle płytki, a i same pościgi za zombi nie robiły na mnie wrażenia.
Nie da się ukryć, że znudził mnie wątek walki z zombi, który i tak spadł na dalszy plan. To, jak one ewoluowały od pierwszej części bardzo mi się nie spodobało. Autorka miała za dużo pomysłów i upchnęła je wszystkie w trzytomowej serii. Błąd. Wielki błąd. Alicja była tak napchana supermocami, że miałam cichą nadzieję, że od tego wybuchnie. Lubię wyważoną akcję i nie spodziewałam się, że przyjdzie mi się zawieść właśnie na Kronikach białego królika. 

Nie chcę tutaj mocno krytykować "Alicję Królową Zombi". W jakiś sposób czuję sentyment do pierwszej części, który umożliwił mi dokończenie przygód Alicji. Wierzę, że autorka już nie powróci do tej trylogii i nieoczekiwanie nie pojawi się jakiś dodatek. Książka tylko i wyłącznie dla fanów serii. 
W tym całym bajzlu szukam czegoś pozytywnego, jednak oprócz postaci Kat nie potrafię nic dostrzec. Cole przestał mnie zachwycać. Jego ślepe wpatrywanie się w Alicję było takie... dziwne. Zaczarowała go, wiedźma. Jedyne wyjaśnienie, które przyszło mi do głowy. Wyrosłam chyba również z niego, gdyż totalnie przestał mnie zachwycać. Muszę złapać za coś innego z tego gatunku i przekonać się, że to nie ze mną, a z Alicją jest coś nie tak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz