Stephenie Meyer "Intruz"

"Świat został opanowany przez niewidzialnego wroga. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich normalne życie. Jedną z ostatnich niezasiedlonych, wolnych istot ludzkich jest Melanie. Wpada jednak w ręce wroga, a w jej ciele zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Intruz bada myśli poprzedniej właścicielki ciała w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów..."
Sięgając po Intruza wiedziałam, że jest to powieść zupełnie inna od sagi "Zmierzch". Ale to, co autorka serwuje w tej książce, przekracza moje najśmielsze oczekiwania!
Spodziewałam się prostej fabuły, niezobowiązującej i mało wymagającej historii. W dodatku patrząc na jej obszerność myślałam, że zajmie wiele czasu.
Gdy zaczęłam wgłębiać się w świat dusz, trudno było mi się od niego oderwać. A wieczorem nawet nie oglądałam telewizji, by móc szybko odkryć to, co pani Meyer ukryła w tej książce.
Autorka porusza wiele trudnych problemów, przedstawia w sposób prosty istotę człowieczeństwa i sens istnienia.
Każdy z nas ma na świecie ukryte przeznaczenie. I tylko my jesteśmy w stanie je odkryć. Przyjdzie, gdy będziemy gotowi.
Niebanalna, urzekająca. Autorka mnie zaskoczyła. POZYTYWNIE.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz