poniedziałek, 29 grudnia 2014

Na pastwę aniołów

Jonathan Carroll "Na pastwę aniołów"
Carroll próbuje przybliżyć nam obraz śmierci. Stawia nas przed tym, czego najbardziej się boimy. Główni bohaterowie - Arlen i Wyatt wiodą zupełnie inne życie. Mają inne pragnienia. I stają przed zupełnie innymi wyzwaniami.
Wyatt, homoseksualista jest nieuleczalnie chory. Nie zostało mu wiele życia. Wielokrotnie był mamiony złudną nadzieją. Teraz chce tylko odpocząć i zająć się sobą. Jednak przez splot okoliczności zmuszony jest wyjechać do Austrii gdzie w snach spotyka śmierć. Rozmawia z nią i poprzez pytania może bardziej ją poznać.
Arlen jest sławną amerykańską aktorką. W pewnym momencie decyduje się na porzucenie dotychczasowego życia i wyjazd do Wiednia. Tam chce żyć spokojnie, tak jak do tej pory nie mogła. Poznaje człowieka, który staje się dla niej bardzo bliską osobą. Nie wszystko jest jednak tak różowe jak wygląda. Arlen musi wiele przemyśleć i dokonać wyboru.
Książka kończy się na kulminacyjnym punkcie jakim jest rozmowa o śmierci. Czym jest, co potrafi. W trakcie historii pojawia się zdanie że istnieje tylko życie i śmierć, nie ma Boga ani diabła. Jednak autor rozwija tą kwestię, polemizuje z nią i zostawia otwartą furtkę.
Język Carrolla jest przystępny, plastyczny, wciągający. Bardzo szybko poczułam się blisko związana z bohaterami. Byłam ciekawa jak potoczy się ich życie, jakich wyborów dokonają. Po przeczytaniu ostatniego zdania długo zastanawiałam się nad wizją przedstawioną przez autora. Nad jego pytaniami i odpowiedziami. Każdy powinien sięgnąć po tę książkę, aby samemu zastanowić się nad tematem śmierci, który na pewno nie jest przyjemny. Ale nie możemy go unikać, gdyż jest integralną częścią życia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz