niedziela, 28 grudnia 2014

Upadli

Lauren Kyte cykl "Upadli

Zacznę od tego, że składa się z czterech tomów. Tzw. piąty tom to są nigdy wcześniej nieopublikowane opowiadania, złożone przez Lauren Kate w jedną opowieść.

Książka ta wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Historia może i była troszkę oklepana - dwoje przeznaczonych sobie kochanków, którzy nie mogą być być ze sobą - lecz opisana w bardzo ciekawy i przyjemny dla oka sposób. Tutaj jednak podobało mi się to, że chłopak usilnie nie próbuje przypodobać się dziewczynie, nie prawi komplementów, nie słodzi - do czasu. A wręcz jej unika, odtrąca, mając tym samym na myśli jej dobro. Bardzo przyjemna odmiana, biorąc pod uwagę książki, których się ostatnio naczytałam i w których takie mizianie się niemal doprowadzało mnie momentami do mdłości.
Zniesmaczyła mnie trochę wizja trójkąta, który przedstawiono w książce. Jeden chłopak zły, drugi dobry - do końca niemal nie wiadomo, który jest który.


W książce czeka na nas wiele zaskakujących zdarzeń. I śmierć. Przyznam, że szczególnie przy jednej scenie pojawiły się w moich oczach łzy. Gdy dwie osoby zginęły. Nie powiem kto. Po tej feralnej scenie liczyłam, że jakimś cudem zmartwychwstaną, ale nie. To był ich koniec. A ja nie mogłam w to uwierzyć.
Koniec jest... trudny to ogarnięcia. Dwa ostatnie rozdziały i epilog... to coś niesamowitego. Przez parę godzin zastanawiałam się czy to w końcu jest szczęśliwe zakończenie czy wręcz smutne i doszłam do wniosku, że można je interpretować w obydwu stronach. Mogę tylko jedno przyznać. Naprawdę szczerze płakałam iż ta seria się tak a nie inaczej skończyła. Ale Lauren Kate spisała się na medal. Jakby nie patrzeć to jak zakończyła tę sagę i historię Luce i Daniela było naprawdę wybitne. Dla mnie wstrząsające, ale nie można odebrać geniuszu tych ostatnich scen.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz