czwartek, 8 stycznia 2015

Love story [Christopher Moore]

Love story [Christopher Moore]

Pewnego wieczoru Jody obudziła się cała obolała pod śmietnikiem i poczuła, że bardzo chciałaby napić się ludzkiej krwi. W tym samym czasie w mieście pojawił się niejaki Thomas C. Flood, który bardzo chciałby zostać pisarzem. Spotykają się i prawie natychmiast uznają, że powinni razem zamieszkać. Między popełnianiem kolejnych zbrodni uczą się razem o tym, co znaczy bycie wampirem i jak można obrócić to w coś, co wcale nie jest tak straszne, jak mogłoby się wydawać.

Bardzo mi się spodobała. Mogłabym nawet powiedzieć, że uwielbiam tę książkę. Fabuła jest spójna i ciekawa. Nic nie działo się ani za szybko, ani za wolno, akurat w sam raz. Trochę niewygodne może się z początku wydawać to, że zostajemy od razu rzuceni na głęboką wodę i poznajemy Jody, jako dopiero przemienionego wampira, nie wiedząc zupełnie nic o jej wcześniejszym życiu i o tym, kim jest. Chwilę później na szczęście dowiadujemy się o niej całkiem sporo, chociaż nie można powiedzieć, żeby wiele wspominała.
Styl Christophera Moore’a wydaje mi się naprawdę bardzo dobry. Książkę czytałam przez trzy niczym nie przerwane godziny i ani razu nie miałam ochoty odłożyć jej na półkę. Naprawdę wciągnęła mnie ta historia. Najbardziej podobało mi się to, że autor pokazał wampiry jako coś strasznego, czego powinniśmy się bać, a jednocześnie pozwolił nam się śmiać z tych wszystkich sytuacji, które w normalnych okolicznościach wydawałyby się naprawdę nie do śmiechu.
W całej książce najdziwniejsze wydało mi się zakończenie, chociaż przez prawie cały czas, gdy ją czytałam, moje brwi unosiły się do góry w szczerym zaskoczeniu. Między innymi powodowały to sytuacje takie, jak rozmawianie Tommy’ego z trupem z zamrażarki i specjalne unoszenie mu pokrywy, żeby tamten mógł dobrze słyszeć. I przy okazji – Tommy wygląda mi na typowego psychola. Kto normalny tłumaczy się policji, kiedy ta oskarża go o morderstwo, słowami „Przecież schowałem tylko moją dziewczynę do lodówki, co w tym złego?”. Widać było, jak pod wpływem przebywania z Jody przywyknął do śmierci i ogólnie wszystkich tych dziwnych rzeczy, jakie go otaczały.


Akcja dzieje się w San Francisco, a rozpoczyna od przemiany Tommy'ego przez wampirzycę Jody, której jest pomagierem i jednocześnie partnerem. O ile Jody wszystkiego co potrzebne już się nauczyła (zamiana w mgłę, picie krwi odpowiednich ludzi), to nauczenie tego swojego niezdarnego chłopaka już takie proste nie jest.


Oprócz głównych postaci nie mogło także zabraknąć Abby Normal, bez której ta książka nie byłaby już tak dobra. Jest to, powiedzmy nie całkiem normalna, odbiegająca od norm społecznych pomagierka wampira Tommy'ego, który dla dziewczyny jest znany jako Flood oraz Jody, czyli Księżnej.

Abby, czyli nastoletnia wielbicielka gotyku, a także wszelkich mrocznych rzeczy, które można znaleźć na naszej planecie, jest w stanie wiele zrobić by bliżej poznać stwory nocy.

W książce pojawiła się także Blue - niebieska prostytutka oraz Zwierzaki, dla których pracowała, a dzięki którym całkiem porządnie się wzbogaciła.
Jednak mnie najbardziej rozwalił kot, który został ogolony taśmą klejącą.
Książkę szczerze polecam, naprawdę potrafi rozbawić. Idealnie nadaje się na nudne lekcje, ale trzeba będzie się porządnie pilnować, by nie zacząć się śmiać nauczycielowi prosto w twarz.




To już nie to co poprzednie części. Pierwsza połowa książki jest dość męcząca. Głównie z winy Abby i jej kronik, które w "Ssij mała ssij" były miłym urozmaiceniem, a teraz zwyczajnie nudzą. Na plus zakończenie u Moore'a jak zwykle dość zaskakujące.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz