poniedziałek, 5 stycznia 2015

Oskar i Pani Róża

Éric-Emmanuel Schmitt

Czy w ciągu dwunastu dni można poznać smak życia i odkryć jego najgłębszy sens? Dziesięcioletni Oskar leży w szpitalu i nie wierzy już w żadne bajki. Wtedy na jego drodze staje tajemnicza pani Róża, która ma za sobą karierę zapaśniczki i potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji...

„Oskar i Pani Róża” jest świetnym przykładem na to, że wcale nie trzeba pisać setek stron zawiłym językiem aby przekazać czytelnikom wzniosłe treści. Ta cieniutka książeczka jest tak naładowana pozytywną energią, nadzieją i radością, że aż trudno w to uwierzyć. A równocześnie jej prosty i miejscami infantylny styl na przemian śmieszy i wzrusza czytelnika. Jej tematem jest godzenie się ze śmiercią. Oskar, główny bohater, to dziesięcioletni chłopiec, który umiera na białaczkę. Jest bardzo dzielny i można nawet rzec, że pogodzony ze swoim losem. Na jego drodze pojawiła się tajemnicza pani Róża. Kobieta niby zwyczajna, a jednak stała się opoką dla Oskara. Pomogła mu uwierzyć w Boga. Ona pomogła mu, a on pomógł jej. Dziesięciolatek umarł jako stulatek. Niemożliwe? A jednak.


W powieści pana Erica dostrzegłam podobną magię jak w "Małym księciu". Książka mną wstrząsnęła i jeszcze nie uwolniła ze swoich objęć. Tyle jasno zaznaczonych przesłań. Jestem niezwykle poruszona, że zaledwie na stu stronach można zawrzeć tyle treści. I to nie byle jakiej treści. Ta książka do mnie przemówiła i czuję, że zostawi ślad w moim życiu na zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz