Nicholas Sparks - Jesienna miłość
„Jest rok 1958.
Beztroski siedemnastolatek, Landon Carter, rozpoczyna naukę w
ostatniej klasie szkoły średniej. Jego ojciec kongresman pragnie,
by syn zrobił karierę - tymczasem Landon, podobnie, jak reszta
klasy, nie zaczął jeszcze zastanawiać się, co zrobić z dorosłym
życiem. Jedynie Jamie Sullivan, cicha, spokojna dziewczyna
opiekująca się owdowiałym ojcem, pastorem, jest inna. Nie rozstaje
się z Biblią, nie chodzi na prywatki, a dzień bez dobrego uczynku
uważa za stracony. Czy możliwe jest, aby losy tych dwojga tak
różnych młodych ludzi mogły połączyć się na zawsze?”
Landon Carter to
typowy nastolatek, który korzysta z wolności jaką dają mu
rodzice. Jego ojciec prawie cały czas spędza poza domem, a wobec
syna jest bardzo surowy i wymagający. Jamie Sullivan jest córką
pastora, który dobrze ją wychowuje. Dziewczyna jest bardzo pomocna
ludziom i nie przejmuje się opinią innych. Wszędzie chodzi z
biblią. Carter ze swoimi przyjaciółmi uważają ją za inną. Gdy
nadchodzi czas balu zaprasza ją i tak zaczyna się ich historia,
która miała zakończyć się po nim.
Książka doczekała
się swojej ekranizacji 2002 roku pod tytułem „Szkoła uczuć”.
Stało się tak, że pierwszy obejrzałam film. Byłam ciekawa jak
bardzo będzie się różnił film od książki i co bardziej podbije
moje serce. Muszę nadmienić, iż film mogłabym oglądać kilka
razy w tygodniu, a i tak ryczałabym jak bóbr oraz przeżywała
wszystko jakby to był pierwszy raz. Uwielbiam ten film po prostu.
Czy tak samo będzie w przypadku publikacji
Początkowo trudno
było mi przejść do porządku dziennego nad tak dużymi różnicami
między filmem, a książką. Stan ten na szczęście trwał tylko
chwilę. Morał historii jest bowiem taki sam i tak samo wyciska
potoki łez oraz łapie za serce. Sparks pisze o miłości, która
jest piękna i prawdziwa, ale wystawiona na największą próbę jaką
przyjdzie jej przejść. Miłości, która pokazuje co naprawdę
liczy się w życiu oraz uczy, że najważniejsze jest bycie sobą,
nawet jeśli komuś może wydawać się to dziwne czy nie do
przyjęcia. Trzeba cieszyć się tym co mamy i uczyć się czerpać z
życia garściami, bo nigdy nie wiadomo ile nam go jeszcze zostało.
Choć napotkałam
wiele różnic historia wciągnęła mnie niemalże od początku i z
wielkim zainteresowaniem śledziłam dalsze poczynania bohaterów.
Muszę się przyznać, że po raz kolejny przeżywałam wszystko
jakby pierwszy raz i dałam się ponieść emocjom. Podobało mi się
to, że poznawałam wszystko z punktu widzenia Logana, bo to on
przechodził przemianę i mogłam obserwować jak cała ta sytuacja
na niego wpływała. Chłopak nie jest taki zły jak może się
wydawać, jego postępowanie było normalne. Każdy nastolatek
popełnia błędy, ale nie dopatruje się już ich przyczyn tylko
przyszywa łatkę rozrabiaki. A tak naprawdę czasem wystarczy
poświęcić trochę czasu, odpowiednio nakierować i uwierzyć.
Historia tego
uczucia może wydawać się przewidywalna, ale i tak trafia prosto do
serca i porusza duszę. Nawet w tym momencie oczy mi zwilgotniały na
wspomnienie niektórych fragmentów. To niesamowite jak Sparks
potrafi trafić swoimi utworami do serc czytelnika i sprawić, że
czują tą niepewność, zdziwienie, miłość, a zaraz potem złość
i rozczarowanie. Amerykański pisarz wzbudza bardzo skrajne emocje w
czytelnikach, a jego dzieła wręcz się pochłania.
„Jesienna miłość”
jest książką, którą trzeba przeczytać. Piękna i wzruszająca
historia o tym co miłość potrafi zdziałać. Napisana słowami,
które trafiają prosto do serca czytelnika, by zostać z nim na
dłuższy czas.

Film oglądałam już kilka razy i za każdym razem ryczę na nim jak głupia;D
OdpowiedzUsuńAle na książkę nigdy nie trafiłam, ale skoro tak zachwalasz to chyba jej poszukam;)